Kategoria: Grecja via Wenecja ‚2011

dzien pierwszy – wyjazd…

wczoraj wieczorem wystąpiła przerwa w dostawie prądu i mieliśmy przymusowy odpoczynek. bez prądu nie da się ani prasować, ani wertować stron internetowych mogliśmy się więc położyć spać po 21… obudziliśmy się wypoczęci 🙂 dziewczyny wysłaliśmy do szkoły, sami robiliśmy ostatnie zakupy i końcowe przygotowania do wyjazdu. o 11 poszliśmy żegnać rok szkolny u naszej „zerówkowej” Marianny, o 13 zjedliśmy obiad… Read more →

dzien drugi – podroz…

obudzilismy sie o 5.18, a wlasciwie obudzila nas Marianna, ktora scenicznym szeptem wolala „tatusiu chodz bo tu chodzi takie male czarne!”- jak latwo zostac bohaterem w oczach wlasnej corki:) Male sniadanie, kawa na miejscu i na wynos- podrozne kubki- i w droge! Dziewczyny otrzymaly druga niespodzianke z „zaczarowanej szafy” czyli Podroz Wedrowca do switu- 3 czesc opowiesci z Narni, ktorej… Read more →

dzien trzeci – podroz, Wenecja…

obudzilismy sie wczesnie i zobaczylismy, ze w nocy przytulilo sie do nas kilka kamperow:) gory tez prezentowaly sie pieknie warunki do jazdy nie byly zachwycajace:( deszcz i mgla, ale nie mielismy wyjscia (prom nie bedzie na nas czekal) wiec ruszylismy dziarsko choc z dusza na ramieniu w kierunku gor… po przejechaniu kilkunastu kilometrow slonce niesmialo zaczelo przedzierac sie przez chmury… Read more →

dzien czwarty – Wenecja, Cesenatico…

rano zauwazylismy znaczny odplyw: ciekawe kogo (lub co?) zasila ten tajemniczy przewod elektryczny…?;) wszyscy jeszcze spia na Tronchetto, a my robimy poranny obchod terenu i widzimy kampery roznej masci: po sniadaniu mamy plan, zeby Wenecje odwiedzic jeszcze dwa razy: do obiadu, a potem wieczorowa pora. Intryguje nas people mover, ktory jezdzi do Piazzale Roma wiec idziemy na przystanek. Jazda jest… Read more →

dzien piaty – Fano…

do Fano dojechalismy z Cesenatico okolo godziny 10.30. Po drodze podziwialismy pola slonecznikow. Nie obylo sie bez drobnych klopotow- nawigacja zglupiala i prowadzila nas przez centrum miasteczka, waska uliczka, z ktorej ledwo zesmy sie wykaraskali:) Koniec koncow stanelismy na placu, o ktorego istnieniu dowiedzialam sie ze strony domowej pewnej niemieckiej rodziny, ktora czesto spedzala urlop w Grecji. Cena za dobe… Read more →

dzien szosty – prom Ancona-Patras…

Droga do portu w Anconie przebiegla wlasciwie bez problemow nie liczac malej skuchy nawigacji i naszego nieplanowanego zwiedzenia fragmentu tego wydaje sie interesujacego miasta. Na „check in” tlumy Turkow i Albanczykow sprawialy, ze trudno bylo oddychac:( Kolejki byly duze- dobrze, ze przybylismy sporo przed czasem! Kiedy z biletami w reku wrocilismy do kampera zaskoczyl nas widok sniadania, ktore przygotowaly corki:)… Read more →

dzien siodmy – prom Ancona-Patras, Diakofto…

spalismy dobrze…dwa razy zbudzily mnie wieksze ruchy promu kiedy plynal po duzej fali, ale dziewczynki pelne wrazen snily bez przerwy:) Nie sprawdzily sie kolejne juz mity- ze tiry halasuja, ze prom glosny, ze wlaczaja sie alarmy…nic takiego nie mialo miejsca- ba! bylo nawet ciszej niz w czasie naszej powrotnej podrozy z Chorwacji promem do Rijeki kiedy mielismy kabine. Wtedy bylo… Read more →

dzien osmy – Kanal Koryncki, Korfos…

wczesnym rankiem opuscilismy Diakofto i ruszylismy w kierunku Kanalu Korynckiego. Droga bardzo dobra, nawigacja bez zarzutu- doprowadzila nas dokladnie na parking kolo tej atrakcji turystycznej. Kilka krokow i juz mozemy podziwiac niewiarygodne dzielo ludzkich rak. chetnych jest duzo wiecej;) Kiedy mijamy sklepiki z pamiatkami, w ktorych gra glosno grecka muzyka- Marianna zaczyna tanczyc, bardzo to lubi, a rusza sie miekko… Read more →

dzien dziewiaty – Karathona…

tego dnia mielismy w planie zajechac na kemping w Paralia Irion. Ponoc przyjazny dla duzych kamperow:) Wczesnie rano wrzucilismy kierunek Krzysiowi Holowczycowi i w droge!Niestety pod koniec trasy nasz nawigator sie pogubil i koniec koncow wyladowalismy na kempingu Lefka Beach. Dziewczynki jeszcze spaly wiec wyszlismy z auta rozejrzec sie czy bedzie dla nas miejsce. Niestety miejsce okazuje sie byc bardzo… Read more →

dzien dziesiaty – Tolo…

Rano juz wiedzielismy dokad chcemy pojechac:) Tolo- miejsce, w ktorym byli moi rodzice 25 lat temu, i ktore moja mama wspomina do dzis z wielkim sentymentem:) Nie wiemy co prawda jak tam wyglada kemping, czy jest serwis dla kamperow, ale jedziemy! Najwyzej podjedziemy kawalek dalej do Drepano, tam sa 4 kempingi wiec na pewno, na ktoryms bedzie mozliwy serwis. Droga… Read more →

dzien jedenasty – Nafplio…

rano pozegnalismy kemping w Tolo zapowiadajac pani, ze wrocimy za dwa dni- tyle przewidujemy spedzic w pierwszej stolicy Grecji: Nafplio. Przed dalsza droga po Peloponezie chcemy byc wyserwisowani do tzw. zera, poniewaz kolejny postoj z mozliwoscia serwisu bedzie dopiero na wyspie Elafonisos czyli za 5-6 dni od wyjazdu z Tolo. Droge do Nafplio pokonalismy w niecale 30 minut, zaparkowalismy na… Read more →

dzien dwunasty – Tolo…

wrocilismy do Tolo po jednym dniu pobytu w Nafplio. Nam wystarczylo:) Dzisiejszy dzien to wlasciwie czyste lenistwo- dolce vita! plaza… w miedzyczasie lekkie posilki… gry… degustacja wina… tworczosc artystyczna… i tradycyjnie juz wieczorny spacer, ale tym razem mielismy zadanie do wykonania: na prosbe babci znalezc knajpke na skale, ktora odwiedzila 25 lat temu… Zadanie wykonane mamo!:) Oto Bar Kokkinoz Braksoz!… Read more →

dzien trzynasty – Paralia Aghiou Andrea…

Po godzinie 9 (zrobiwszy wczesniej serwis) wyruszylismy z kempingu „Lido on the beach” w kierunku kolejnego punktu trasy: Paralia Aghiou Andrea. Droga wiedzie nas dzisiaj bardziej gorzyscie i spiralnie niz zawsze:) Widoki przepiekne! Stwierdzamy, ze Grecy jezdza bardzo rozwaznie- jesli juz wyprzedzaja na zakretach to ida bardzo blisko wyprzedzanego auta;) Zadnej brawury;) W nawigacji nasze docelowe miejsce okazuje sie byc… Read more →

dzien czternasty (przedpoludnie) – Paralia Aghiou Andrea

po wczorajszej kolacji zgodnie postanowiliśmy zostać jeszcze trochę. wprawdzie nie pojedziemy na plażę Fokiano odległą o 70 km, nie wrócimy tutaj na kolację i nie będziemy nocować (ach ta fantazja!), ale zostaniemy do obiadu, który zjemy po polsku ok. 13, a nie wieczorem, jak Grecy 😉 tymczasem zarówno nam jak i dziewczynom spało się słodko 🙂 jak tylko wszyscy się… Read more →

dzień czternasty (popołudnie i wieczór) – Kosmas, Mitropoli…

ruszyliśmy na nadmorską drogę tysiąca zakrętów… mimo pory największego upału dzięki klimatyzacji silnikowej i wentylatorowi 12v w części mieszkalnej bez większego zmęczenia dotarliśmy do Leonidio, to pierwsze miasteczko z tak wąskimi uliczkami na naszej drodze. autobus się zatrzymał, ja też. po chwili ruszył i zaczął skręcać w lewo, w drogę w którą wydawało się nie ma prawa się zmieścić… okazało… Read more →

dzien pietnasty – Monemvasia, plaża Xifias…

z nieszczesnego Mitropoli wyruszylismy o 6 rano, zeby uniknac ewentualnego ruchu kolowego. Nie wierzylam, ze wyjedziemy…cala noc snilo mi sie, ze tkwimy w tym miejscu bez mozliwosci powrotu. Z wyjazdu stromizna przez waskie uliczki, z zakretami na styk naszego 8 metrowego auta nie mam ani jednego zdjecia. Nie bylam w stanie…trzymalam sie kurczowo uchwytu w drzwiach i slalam pobozne zyczenia… Read more →

dzien szesnasty – Elafonisos (Kato Nisi)…

Pozegnanie z plaza Xifias osladzal nam landszaftowy wschod slonca…zatrzymalismy sie aby choc w formie cyfrowej zabrac go z soba… …potem juz tradycyjnie kreta sciezka poprzez…gory;) i trafiamy na prom, ktory ma nas zawiezc do raju na ziemi- na wyspe Elafonisos! Krzys kupuje bilety i otrzymuje wskazowke, zeby na prom wjechac tylem- potem latwiej bedzie go opuscic. Rejs trwa kilka minut-… Read more →

dzien siedemnasty – Elafonisos (Simos)…

Z plazy przy Kato Nisi wyjechalismy tradycyjnie tuz po wschodzie slonca:) Udalismy sie na druga strone wyspy, na Camping Simos przy plazy o tej samej nazwie. Mijalismy znowu urokliwa kapliczke, ktora o tej godzinie wygladala jeszcze ladniej, a w porcie sprawdzilismy rozklad rejsow promu na powrot do Pounda. Droge przecielo nam tym razem stado mieszane: baranki i kozki:) Te zwierzaki… Read more →

dzien osiemnasty – Elafonisos (Simos)…

Postanowilismy pozostac na plazy Simos jeszcze jeden dzien:) Tu jest tak nierealnie pieknie, ze i tak bedziemy bardzo tesknic, ale jeszcze troche…jeszcze jeden dzien w raju! Caly dzien poswiecilismy na plazowanie oczywiscie z obowiazkowa przerwa w poludnie. Bylo nam tak dobrze, ze nie wyobrazamy sobie nie przyjechac tu w przyszlym roku…w takim miejscu nawet najwiekszy malkontent zmienia usposobienie:) Zatem kilka… Read more →

dzien dziewietnasty – Elafonisos, plaza wraku (Gythio)…

Dzis nadszedl dzien pozegnania z rajska wyspa i przepiekna plaza Simos. Opuscilismy ja na promem o nazwie „Panagitsa”. Jeszcze ostatnie spojrzenie na port, niedawno wzeszle slonce niesmialo oswietla nieczynne jeszcze kawiarenki i tawerny. Nie mielismy okazji zwiedzic samego miasta Elafonisos- nadrobimy to nastepnym razem- koniecznie! Droga do Gythio wiedzie przez malownicze tereny. Najpierw lekkie gory, a potem pachnace, rozgrzane w… Read more →

dzien dwudziesty – plaża wraku (Gythio), Mavrovouni…

Rano jak zwykle o 9 zameldowalismy sie na plazy:) Wrak o tej godzinie prezentuje sie bardzo malowniczo:) Dziewczynki zabraly sie od razu do zaplanowanej pracy: tworza obrazki na kamieniach dla babci. Maluja morze, plaze i posypuja ja piaskiem przywiezionym specjalnie z plazy Simos na wyspie Elafonisos… Po jakims czasie dolaczaja do nas znajomi, ktorzy wczoraj zjechali i czworka dzieciakow z… Read more →

dzien dwudziesty pierwszy – Mavrovouni, Gythio, Pirgos Dirou, Neo Itilo…

Rano na plaze w Mavrovouni zajechal bardzo mily policjant, od ktorego dowiedzielismy sie, ze w calej Grecji mozna wszedzie zatrzymac sie na jedna dobe jesli tylko nie ma znaku zakazu kempingowania. Po pysznym sniadaniu (salatka choriatiki!:)) mlodziez poszla sie kapac. Morze bylo spokojne wiec Krzys mogl zorganizowac dzieciakom male zawody:) Mielismy w Mavrovouni naprawde swietna miejscowke! Z wlasnym drzewkiem dajacym… Read more →

dzien dwudziesty drugi – Bouka…

Jak zwykle bladym switem kiedy dziewczynki jeszcze spaly wyruszylismy… Neo Itilo pozostawilismy spiace i spokojne. W dziczy mielismy mile spotkanie z szarym, bezpanskim osiolkiem:) Czasem droga wiodla blisko morza, a czasem odbijalismy w glab Peloponezu, w gory. Widoki za oknem zmienialy sie jak w kalejdoskopie… Po ponad godzinie zobaczylismy w oddali Kalamate- tam mamy zajechac do Lidla po zakupy. Czysciciele… Read more →

dzien dwudziesty trzeci – Finiki Beach…

W Bouka rano zatankowalismy wode i pojechalismy w kierunku Haravgi gdzie chcielismy zobaczyc wodospady i jeziorka. Droga byla dobra, chociaz przejezdzalismy przez ciasne miasteczka… w Haravgi zarty sie skonczyly:) Po kilku zakretasach ciasnych tak, ze ledwo nam tyl auta sie miescil okazalo sie, ze dalej do wodospadow Polylimnio prowadzi polna droga, momentami bardzo stromo wiodaca w dol i w gore,… Read more →

dzien dwudziesty czwarty – Finiki Beach…

dzien zaczelismy od produkcji soku z pomaranczy:) Dziewczynki rwaly sie do pomocy- dla nich atrakcja nie lada! Do godziny 10 bylismy wlasciwie sami na plazy. Spokoj, cisza… Zauwazylismy, ze miedzy parasolami jest strumyk, ktorym plynie woda morska. Ola ucieszyla sie, ze wie kim jest pani na plaskorzezbie przy strumieniu:) Pallas Atene poznala czytajac mity greckie. …reszte dnia spedzilismy byczac sie… Read more →

dzien dwudziesty piaty – Methoni, Pilos, Romanos Beach…

Z Finiki Beach mielismy tylko kilka kilometrów do Methoni. Kiedy parkowalismy kolo twierdzy dziewczynki jeszcze spaly. Wyszlismy na maly rekonesans. Staly tu jeszcze dwa kampery. Bylo cicho i bezludnie, poranne slonce oswietlalo wszystko zlotym swiatlem. Z zewnatrz mury twierdzy robia wielkie wrazenie- nie zaluje, ze tu przyjechalismy i juz nie moge sie doczekac godziny 8 kiedy otworza brame dla zwiedzajacych.… Read more →

dzien dwudziesty szosty – Palac Nestora, Hora, Elea…

Tradycyjnie pod kolejna atrakcje do zwiedzania zajechalismy duzo wczesniej. Krzys nalewa wode- jest kolo palacu Nestora zrodelko, ale trzeba uzyc konewki:) Jest tez WC- czyli prawie pelny serwis jest mozliwy:) Ruiny palacu mozna zwiedzac codziennie od 8.30 do 18. Nie wiedzielismy, ze w miasteczku Hora oddalonym o 4 km jest muzeum, w ktorym zgromadzono wszystko co wykopano z Palacu Nestora… Read more →

dzien dwudziesty siodmy – Elea (las piniowy)…

Dzisiejszy dzien byl jednym z niewielu typowo wakacyjnych:) Nie zwiedzalismy, nie zmienialismy miejsca. Tak bardzo podoba nam sie las piniowy w Elea, ze z przyjemnoscia spedzamu tu kolejny dzien. Plaza prawie jak dzika- kilka grajdolkow, najczesciej rodzinnych. Do plazy trzeba isc przez wydmy, ale ma to swoj urok:) Dotychczas bylismy rozpieszczani plaza tuz przy aucie. Z samego rana przygotowalam obiad… Read more →

dzien dwudziesty osmy – Kaiafas, Olimpia, Skafidia…

Zobaczylam kiedys czytajac relacje z podrozy po Peloponezie pewnej niemieckiej rodziny zdjecie, na ktorym dzieciaki karmia zolwie chlebem jak my kaczki u nas w Jelitkowie lub labedzie na Wdzydzach:) Liczylismy na lut szczescia i w drodze do Olimpii zajechalismy nad jezioro Kaiafas- tam wlasnie mieszkaja owe zolwie. Najpierw zrobilismy rekonesans i obeszlismy relikty dawnej bogatej przeszlosci: hotele, ktore chyba teraz… Read more →

dzien trzydziesty – Kalogria…

To juz nasz ostatni dzien plazowania w Grecji:( Na coraz wiekszy smutek pomaga planowanie przyszlorocznej wyprawy na Peloponez- jakos musimy sie pocieszac:) Dziewczynki bawia sie na plazy jak zwykle, ale tez co jakis czas pytaja czy to na pewno jutro mamy prom do domu? Jakby chcialy zaczarowac rzeczywistosc;) Z jednej strony ciesza sie na spotkanie z babcia, kotami i wyjazd… Read more →

dzien trzydziesty trzeci – Brenner, Kristallwelten Swarovski, Schwaz…

Z Cesenatico wyjechalismy naszym zwyczajem o swicie. Bez specjalnych przeszkod w postaci korkow dotarlismy w poblize przeleczy Brenner. Pogoda po drodze byla zmienna jak to czesto w gorach bywa: „czasem slonce, czasem deszcz…”:) Bardzo malownicze sa chmury w Alpach- nieraz juz o nich pisalam- mam do nich wielki sentyment i nieustajaco mnie zachwycaja! Lody, bita smietana, krem waniliowy- to przychodzi… Read more →

dzien trzydziesty czwarty – podroz (Czechy)…

Poranek obudzil nas deszczem. Jeszcze krotki czas bedziemy jechac przez terytorium Austrii, ale potem mamy zamiar zjesc obiad w czeskiej gospodzie. Dziewczynki z sentymentem wspominaja polewke czosnkowa, ktora jedlismy w drodze do Bawarii w zeszlym roku:) Kiedys my tez polecimy w gore!:) Droga troche nuzy, ale juz po chwili robi sie „rozrywkowo”;) Czeskie drogi to koszmar jak ze zlego snu!… Read more →

dzien trzydziesty piaty – podroz (Polska)…

Wjechalismy do naszego kraju czwartego dnia po zjechaniu z promu. Po wizycie w Katowicach ruszylismy w kierunku Gdanska uwaznie patrzac na zaznaczone wczesniej na mapie platne odcinki drog. Zglodnielismy wiec w Czestochowie postanowilismy zjesc obiad- tym razem dziewczynki pierwszy raz mialy okazje skosztowac fast food’a z KFC;) Nie, zebysmy byli fanami, ale czasem sytuacja wymusza nietypowe rozwiazanie;) Dosc wczesnym wieczorem… Read more →

dzien trzydziesty szosty – Wdzydze…

Udalo nam sie szczesliwie ominac platne drogi- nowe odcinki, ktore wprowadzono w czasie naszej nieobecnosci w kraju. Wjezdzajac tak dobrze nam znana droga do lasu nad Wdzydzami z wysilkiem i przy pomocy zdjec udawalo nam sie przypomniec, ze dopiero co zakonczylismy nasza najdluzsza wyprawe. A na Kaszubach chlodno, wieczorem konieczny okazal sie polar:) Krzys z zapalem towarzyszyl naszemu gospodarzowi kiedy… Read more →

trasa naszej eskapady

Gdańsk-Pillgram-Kitzbuhel-Wenecja-Cesenatico-Ancona Wyświetl większą mapę Patras-Diakofto-Kan.Koryncki-Korfos-Karathona-Tolo-Nafplio-Tolo-Par.Ag.Andrea-Mitropoli-Monemvasia-Xifias-Elafonisos Wyświetl większą mapę Elafonisos-Githio-Mavrovouni-P.Dirou-N.Itilo-Bouka-Polylimnio-Finiki-Methoni-Pylos-Romanos-Pał.Nestora-Hora-Elea-Olympia-Skafidias-Kalogria-Patras Wyświetl większą mapę Ancona-Cesenatico-Wattens-Schwaz-Rousinov-Katowice-Łęczyca-Wdzydze-Gdańsk Wyświetl większą mapę Read more →

Na zakończenie…

Po powrocie do Gdanska ponad dwa tygodnie nie moglismy dojsc do siebie. Wypadlismy z codziennego rytmu. Tam zylismy w tempie poludniowym: intensywny poranek, potem sjesta i ozywiony wieczor:) Codzienny kontakt z natura- tak oblednie piekna- tez zrobil swoje: ciezko w murach wytrzymac. Przejechalismy przez Alpy, plynelismy promem, zapieralo nam dech w Wenecji, i zaznalismy Grecji o jakiej tylko snilismy….to byla… Read more →